Święta Rito, pochyl się nad tymi, którzy cię wżywają nie wiedząc dokąd pójść, którzy są zmęczeni, zniechęceni, popadający w rozpacz. Wysłuchaj ich modlitw, użyj ich cierpieniom, wytrzyj ich łzy. Święta Rito, Święta Patronko spraw beznadziejnych, spraw niemożliwych, ufam w twoje potężne wstawiennictwo u Pana.
O Najchwalebniejszy Cudotwórco, św. Antoni, tysiące grzeszników nawróciłeś do Boga i zaprowadziłeś do nieba. Uchroń mnie od największego nieszczęścia, od potępienia wiecznego i spraw, bym mógł(a) wraz z Tobą oglądać Boga w niebieskich przybytkach. Ojcze nasz… Zdrowaś Maryjo… Chwała Ojcu… IV. Demon – Czart
Bóg rzeczy niemożliwych Z pewnego wypadku, który przeżyłem w głębi pustyni, wyszedłem z unieruchomioną nogą. Kiedy przybył lekarz — po ośmiu dniach — było już trochę za późno i być może pozostanę kulawy na całe życie. Leżę na słomianej macie w celi starego fortu saharyjskiego i wpatruję się w plamy poczynione przez czas na ścianach z gliny, które pobielili
KORONKA DO MIŁOSIERDZIA BOŻEGO Znak krzyża Ojcze nasz Zdrowaś Maryjo, Wierzę w Boga, Ojca Na dużych paciorkach odmawiamy 1 raz: Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa-Chrystusa na przebłaganie za grzechy nasze i całego świata.
Dzień I. O wieka głosicielko chwały Chrystusa, Święta Rito, jednoczę się z Tobą, aby dziękować Bogu i wychwalać Go przez całą wieczność za mnóstwo otrzymanych łask, którymi zostałaś ubogacona. Ty kochałaś Jezusa Ukrzyżowanego, a On dał dowód swojej miłości ku Tobie, obdarzając Cię cierniem. Jezus Chrystus ustanowił
Szymonem Apostołem w dniu 28 października. Modlitwa w ciężkim strapieniu do św. Judy Tadeusza. O święty Judo Tadeuszu, krewny Chrystusa Pana, wielki Apostole i Męczenniku, sławny cnotami i cudami, Ty jesteś potężnym Orędownikiem w przykrych położeniach i sprawach rozpaczliwych. Przychodzę do Ciebie z pokorą i ufnością i z
Koronka Zbawienia. Wierzę w Boga…, Ojcze nasz…, Zdrowaś Maryjo…, Chwała Ojcu…. Ojcze Niebiański, przyjmij Ofiarę Swojego Najukochańszego Syna Jezusa, przyjmij Jego Rany, Jego ból, Jego Krew, Jego miłość przez Niepokalane i Bolesne Serce Maryi. Ojcze Niebiański daj łaskę zbawienia światu.
tEic. „Kiedy odmówiłam tę modlitwę, usłyszałam w duszy te słowa: - Modlitwa ta jest na uśmierzenie gniewu Mojego, odmawiać ją będziesz (…) na zwykłej cząstce różańca w sposób następujący: Najpierw odmówisz jedno Ojcze nasz i Zdrowaś Mario i Wierzę w Boga, następnie, na paciorkach Ojcze nasz mówić będziesz następujące słowa: Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa na przebłaganie za grzechy nasze i świata całego; Na paciorkach Zdrowaś Mario, będziesz odmawiać następujące słowa: Dla Jego bolesnej Męki miej miłosierdzie dla nas i świata całego. Na zakończenie odmówisz trzykrotnie te słowa: Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny - zmiłuj się nad nami i nad całym światem." (Dz. 474) "W pewnej chwili, gdy przechodziłam korytarzem do kuchni, usłyszałam w duszy te słowa: Odmawiaj nieustannie tę koronkę, której cię nauczyłem. Ktokolwiek będzie ją odmawiał, dostąpi wielkiego miłosierdzia w godzinę śmierci. Kapłani będą podawać grzesznikom, jako ostatnią deskę ratunku; chociażby był grzesznik najzatwardzialszy, jeżeli raz tylko zmówi tę koronkę, dostąpi łaski z nieskończonego miłosierdzia Mojego”. (Dz. 687) „Kiedy weszłam do swej samotni, usłyszałam te słowa: każdą duszę bronię w godzinie śmierci jako swej chwały, która odmawiać będzie tę koronkę, albo przy konającym inni odmówią, jednak odpustu tego samego dostępują. Kiedy przy konającym odmawiają tę koronkę, uśmierza się gniew Boży, a miłosierdzie niezgłębione ogarnia duszę „ (Dz., 811) Córko Moja, zachęcaj dusze do odmawiania tej koronki, którą ci podałem. Przez odmawianie tej koronki, podoba mi się dać wszystko, o co mnie prosić będą. Zatwardziali grzesznicy, gdy ją odmawiać będą, napełnię dusze ich spokojem, a godzina śmierci ich będzie szczęśliwa. (…) Napisz, gdy tę koronkę przy konających odmawiać będą, stanę pomiędzy Ojcem, a duszą konającą nie jako Sędzia sprawiedliwy, ale jako Zbawiciel miłosierny”. (Dz. 1541) "Kiedy weszłam na chwilę do kaplicy, powiedział mi Pan: Córko Moja, pomóż mi zbawić pewnego grzesznika konającego, odmów za niego tę koronkę, której cię nauczyłem. Kiedy zaczęłam odmawiać tę koronkę, ujrzałam tego konającego w strasznych mękach i walkach. Bronił go Anioł Stróż, ale był jakby bezsilny, wobec wielkości nędzy tej duszy. Całe mnóstwo szatanów czekało na tę duszę, jednak podczas odmawiania tej koronki ujrzałam Jezusa w takiej postaci, jak jest namalowany na tym obrazie. Te promienie, które wyszły z Serca Jezusa ogarnęły chorego, a moce ciemności uciekły w popłochu. Chory oddał ostatnie tchnienie spokojnie. Kiedy przyszłam do siebie, zrozumiałam, jak ta koronka ważna jest przy konających, ona uśmierza gniew Boży”. (Dz. 1565) W komentarzach można umieszczać swoje intencje, modlitwy.
dodane 2021-11-14 10:21 zdjęcie: pexels To ważne, by ogarniać modlitwą swój kraj, ale i kraj sąsiadujące. Ostatnio czas mamy raczej mało ciekawy. Pewnie sporo osób odczuwa napięcie i stres w związku z sytuacją na granicy. Bo kto wie, jak to się wszystko jeszcze może potoczyć. Daj Boże w dobrą stronę. Uświadamiam sobie w ostatnim czasie, jak ważna jest modlitwa za Ojczyznę. Za rządzących, za opozycję, za nas obywateli. Potrzebujemy tej modlitwy wszyscy. Potrzebują jej także sąsiadujące kraje. A także migranci na granicy czy ci, którzy strzegą naszych granic. Bo sytuacja jest nieciekawa dla każdej ze stron. I tak będąc na spacerze przyszło mi do głowy, żeby modlić się Koronkę do Bożego Miłosierdzia w związku zaistniałą sytuacją. By właśnie objąć Bożym Miłosierdziem naszą Ojczyznę, kraje, z którymi graniczymy, migrantów. Bo może po ludzku wydaje nam się, że sytuacja jest patowa, bez wyjścia, albo dobrego rozwiązania. Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Prośmy o Boże rozwiązanie tej sytuacji. Prośmy, by Boże Miłosierdzie opromieniało każdą ze stron. Oczywiście, może ktoś woli inną modlitwę. Niech to będzie "Zdrowaś Mario" albo "Ojcze nasz" albo maleńki akt strzelisty. Niech to będzie jednak codzienna modlitwa. To tylko kilka minut w ciągu dnia, ale ile razy mogliśmy się w życiu przekonać, że modlitwa naprawdę potrafi zdziałać. Myśl na dziś: "Dla Jego bolesnej męki, miej miłosierdzie dla nas i całego świata".
– Mamy znakomitego rekolekcjonistę, wirusa, który skłania do myślenia o Panu Bogu, sensie życia, wieczności i innych ważnych sprawach – mówi w rozmowie z portalem ksiądz Mieczysław Puzewicz wieloletni rzecznik prasowy lubelskiej kurii metropolitarnej, współzałożyciel Centrum Wolontariatu w Lublinie, dyrektor Radia eR Rozgłośni Archidiecezji Lubelskiej, dyrektor Domu Spotkania Caritas Archidiecezji Lubelskiej, opozycjonista w czasach PRL. Wraz z grupą wolontariuszy podjął się trudnego zadania. Z koronawirusem walczy obecnie Europa. Początkowo lekceważony wróg zbiera swoje żniwo. Według danych WHO najwięcej zakażeń odnotowuje się w Europie. Także w Polsce wszystkie służby starają się, by ominąć najczarniejszy scenariusz włoski, gdzie z powodu koronawirusa zmarło już ponad 7, 5 tysięcy zakażonych – więcej niż w Chinach, ognisku koronawirusa. Walka z pandemią nie toczy się jednak tylko na poziomie najważniejszych instytucji państwowych, szpitali czy laboratoriów medycznych, ale także na poziomie oddolnych inicjatyw, dzięki którym na nowo przypominamy sobie o potrzebie zjednoczenia w tak trudnym dla wszystkich momencie. „Nielegalna” szwalnia Ksiądz Mietek, bo tak właśnie nazywa go wielu najbliższych współpracowników, nie zastanawiał się długo, kiedy sytuacja związana z pandemią stawała się coraz bardziej napięta. Gdy usłyszał, że w szpitalach zaczyna brakować masek i fartuchów ochronnych od razu podjął decyzję o zorganizowaniu „nielegalnej” szwalni. – Mam już doświadczenia w nielegalnych działaniach – żartuje ksiądz Puzewicz. – Najpierw za czasów komuny. Potem pomagałem podczas powodzi w 2001 i 2010 roku. Wiem, jak ważne jest wtedy łączenie sił i poczucie wspólnoty. – zaznacza duchowny. – Wprost zapytałem jedną z zaprzyjaźnionych pielęgniarek, co jest potrzebne. Pierwsze, co padło to maseczki i fartuchy. Rozmawialiśmy o tym w czwartek o godzinie 9, a o 11 pojechałem do hurtowni i za pożyczone pieniądze wykupiłem całą flizelinę, która była dostępna, a potem zacząłem szukać osób, które potrafią szyć. – relacjonuje. W inicjatywę, której pomysłodawcą jest ksiądz Puzewicz, zaangażowało się już wiele osób. – Są trzy zespoły - ci którzy tną, ci którzy szyją i ci którzy organizują transport. Większość osób szyje w domach nawet nie wychodząc. Dzięki takiej organizacji nikogo nie narażamy – wskazuje. – Cieszę się z solidarności ludzi, szyją zarówno osoby młodsze jak i starsze i wolontariusze, którzy się angażują. – mówi ks. Puzewicz. Król Samsung Szycie maseczek to nie jedyna inicjatywa jaką realizuje Lubelskie Centrum Wolontariatu. – Pierwszym moim pomysłem było to, by udzielać wsparcia różnym osobom, czy to zagrożonym, czy rzeczywiście zakażonym, czy też tym, których po prostu opanował strach. W związku z tym założyliśmy specjalną infolinię, która na razie jest czynna 12 godzin w ciągu doby, od 8-20. Tam dyżurują psychologowie, terapeuci i specjaliści od interwencji kryzysowej. – opowiada kapłan. – Organizujemy też pomoc objazdową dla osób zgłaszających potrzebę zakupów, czy kilkugodzinnej opieki nad dzieckiem. Musimy wyleźć spod panowania króla samsunga, czy huawei, które sprawiają, że człowiek się zamyka w wirtualnym świecie. Używajmy tych narzędzi do rzeczywistej komunikacji, nie do gmerania paluchem. Ksiądz Puzewicz uważa, że poza konwencjonalnymi działaniami, które zapobiegną rozprzestrzenianiu się koronawirusa, należy też zadbać o poczucie humoru. – Trzeba uderzyć w tę epidemię zdrowym poczuciem humoru. To może dziwny postulat, ale pozwoli rozładować atmosferę, pomoże pokonać aurę strachu i paniki. Pan Jezus w niektórych wypowiedziach też posługiwał się ciętym humorem. – podkreśla duchowny. – Nie pozwólmy, żeby ten wirus wywoływał straty poza fizyczne i rozrywał więzy między ludźmi. – apeluje. – Planujmy sobie dokładnie każdy dzień, by informacje o epidemii nie paraliżowały naszego życia. Strzeżmy się fake newsów i róbmy swoje. – podkreśla ksiądz Puzewicz. Jeśli interesują Cię działania Centrum Wolontariatu w Lublinie kliknij > Źródło: Telewizja Republika
Nocna modlitwa Koronką do Bożego Miłosierdzia – reakcja przeciwko handlowi ludźmi! Czerwcowa “Noc Miłosierdzia” przypada z piątku na sobotę 3 na 4 czerwca 2022 r. dokładnie o godzinie Tej nocy, godz. Sieć Bakhita: "Zawierzajmy Miłosierdziu Bożemu wszystkie ofiary handlu, handlarzy oraz tych, którzy niosą pomoc. Niekiedy po ludzku wydaje się, że już brak nadziei, ale JEZUS jest PANEM rzeczy niemożliwych… Św. Józefino Bakhito, módl się za nami." — Misericors_PL (@Misericors_PL) June 3, 2022 Sieć Bakhita zachęca, aby w pierwsze soboty miesiąca (dokładniej z piątku na sobotę) o godz. 3:00 w nocy modlić się Koronką do Bożego Miłosierdzia za wszystkich udręczonych, poniżanych, okradanych z wolności, których życie zostało podeptane i zmiażdżone… za pogrążonych w mrokach… Zobacz też —> Koronka do Miłosierdzia Bożego – Jak się nią modlić? W nocy z 3 na 4 czerwca 2022 r. módlmy się o godz. za wstawiennictwem św. Bakhity za ofiary handlu ludźmi, osoby wykorzystywane, upokarzane i dręczone… Sieć Bakhita: Zawierzajmy Miłosierdziu Bożemu wszystkie ofiary handlu, handlarzy oraz tych, którzy niosą pomoc. Niekiedy po ludzku wydaje się, że już brak nadziei, ale JEZUS jest PANEM rzeczy niemożliwych… Bakhito, módl się za nami. Jezu, ufam Tobie! Św. Bakhito – módl się za nimi! Modlisz się podczas Nocy Miłosierdzia? > KLIKNIJ Każdego miesiąca mamy konkretną intencję i ogarniamy modlitwą różne grupy osób. Intencję tę przesyłamy wszystkim, którzy zgłaszają swój udział i z różnych miejsc włączają się w nocne wołanie. Stworzyła się już całkiem pokaźna wspólnota nocnych wystawienników —> dołącz Zobacz też —> Dla szukających pomocy Dołącz do Get Mercy – dziel się dobrem, wspieraj innych modlitwą i postem: Polecamy —> Słowo na dziś: Ewangelia z komentarzem + inspiracja
Tę prośbę Apostołów kierujecie często do mnie podczas rekolekcji, dni skupień kiedy mówię do Was o modlitwie. - Niech nas ksiądz nauczy modlić się! Byłbym najszczęśliwszym spośród ludzi, gdybym potrafił modlić się dobrze. Umiem odprawiać nabożeństwa, umiem odmawiać modlitwy, wiele z nich umiem na pamięć, ale w rachunku sumienia wciąż stawiam sobie pytanie: czy ty odmawiasz modlitwy, czy ty się modlisz? Boję się, że mi Pan Bóg powie: ten czci mnie wargami, ale serce jego jest daleko ode mnie. Gdy mówię kazanie o modlitwie to czuję na końcu niepokój. Po co ja im tak dużo mówiłem? Powinienem uklęknąć i zacząć z nimi się modlić. Ponieważ łatwiej jest mówić o modlitwie dlatego wybieram to łatwiejsze. Jest jednak kilka zdań Pana Jezusa, które trzeba nam sobie przypomnieć, zanim zaczniemy się modlić. "Wy tedy modlić się będziecie i nigdy nie ustawać". Co to znaczy? MAM BEZ PRZERWY MÓWIĆ PACIERZ? Nie. Mam wszystko uczynić modlitwą. Bez modlitwy bowiem źle mówię, źle patrzę, źle chodzę, źle czynię. Modlitwa jest rozmową z Bogiem, więc powinienem więcej pytać: jak ja mam to powiedzieć? jak ja mam z tym postąpić? Wtedy człowiek usłyszy odpowiedź i uniknie wielu złych słów, czynów. Do takiej modlitwy jest potrzebna dziecięca prostota. Dziecko pyta mamę, prosi ją, a najlepiej, gdy wtuli się do jej serca, zaśnie. To właśnie jest zaufanie, to jest znak jak bardzo dziecko kocha. Modlitwa jest wzniesieniem myśli i serca do Boga. Słyszę to we Mszy świętej: W górę serca! Wystarczy czasem jedna myśl, jedno słowo i jestem przy Bogu. Spostrzegam wielu kierowców, którzy przed kościołem, przed krzyżem zdejmują czapkę, pochylają głowę. Jego cala droga jest modlitwą. Pamiętam mamę, która przy gotowaniu przy praniu, sprzątaniu - modliła się. To wszystko prawda, ale nie mogę się modlić tylko przy okazji. Muszę znaleźć w moim dniu taki czas, który będzie ofiarowany tylko Bogu i tylko będzie modlitwą. Czy mam taki czas i takie miejsce? Mówią często pobożni ludzie: tak się namodliłem, tak mi było dobrze To bardzo niedobrze. To była moja przyjemność. A przecież to ma być uwielbienie Boga. Pan Bóg wychowuje mnie do modlitwy. Na początku Pan Bóg daje w modlitwie dużo radości. A potem? Potem modlitwa staje się trudna, przychodzą rozproszenia, zniechęcenie, zwątpienie, czy Pan Bóg mnie wysłucha? Spowiadacie się często z tego. Mówię wtedy: to bardzo dobrze. To znaczy, że przeszedłeś już czas dziecinny, że zaczynasz być samodzielny. Odląd zaczynasz się modlić sam. Są ludzie, którzy nigdy nie zaczęli się modlić. Dlatego źle mówią, źle czynią, czasem tracą wiarę, bo Pan Bóg ich nie wysłuchał. Nie ma modlitwy, której Pan Bóg nie słyszy. Wie Ojciec nasz niebieski czego nam potrzeba. Wie też Ojciec, co jest dla nas dobre. Nie wszystko, o co prosimy, jest dobre. JEŚLI PAN BÓG WSZYSTKO WIE, TO PO CO MU O TYM WSZYSTKIM MÓWIĆ? Bo mówiąc prośbę wierzę, że tylko On jest Wszystko Mogący. "Nie ma u Boga rzeczy niemożliwych". Na modlitwie stracę wiarę wtedy, gdy ja jestem najważniejszym, a Pan Bóg jest do spełnienia usług. Nie umiem mówić: Bądź wola Twoja. Na modlitwie człowiek jest piękny. Po modlitwie wstaje mocniejszy. Taki człowiek, co naprawdę się modli, jest dobry, wrażliwy, grzeczny. Ci jednak, którzy na modlitwie są obłudni, są zgorszeniem. O nich wtedy mówią: modli się pod figurą, a diabła ma za skórą. Modlitwa jest przeżyciem całego człowieka. Modlę się nie tylko myśleniem, ale cały się modlę. Dlatego chcę zrozumieć gesty i postawy. Chorzy modlą się leżąc, siedząc. Łóżko jest ich krzyżem. Są przykuci jak do krzyża, cierpią. Chcą, aby przed ich oczami, na ścianie wisiał krzyż. Trzymają w ręku różaniec, krzyżyk, obrazek. Ich modlitwa ma wielką moc. Oni potrafią mówić: bądź wola Twoja. DLACZEGO PODCZAS MODLITWY KLĘCZĘ? Bo chcę być mały jak dziecko, aby Ojciec wziął mnie na ręce. Klęczenie jest pozycją niewolnika. Tak, chcę być niewolnikiem Boga. Chcę być Jego skazańcem, Jego sługą. DLACZEGO SKŁADAM, WZNOSZĘ RĘCE? Złożyć ręce to znaczy oddzielić się od wszystkiego i wszystkich. Chcę być sam na sam z Bogiem. Z dużych palców czynię krzyż. Złożone palce, jakby wskazują kierunek moich myśli i słów do Boga. Ustami mówię słowa albo je śpiewam. Wznoszę ręce, jakbym chciał dosięgnąć nieba. Postawa stojąca jest pełna godności. Stoję -ja człowiek, przed obliczem Boga. I stanie i klęczenie powinno być godne człowieka. Brzydko jest klękać na jedno kolano, leniwie stać. CZASEM LUDZIE PADAJĄ NA ZIEMIĘ, całują ziemię, leżą krzyżem. Dlaczego? Zatrzymaj się przy trzecim upadku Pana Jezusa podczas drogi krzyżowej. Dojdź kiedy pieszo na Jasną Górę. Będziesz wiedział, dlaczego ludzie padają na twarz, całują ziemię. Gdy czujesz przed Bogiem wielką winę albo chcesz Boga przeprosić za czyjś grzech, to nie wystarczy przyklęknąć czujesz potrzebę całym sobą przywrzeć do ziemi i być niczym jak proch, jak robak. PO CO LUDZIE WIESZAJĄ KRZYŻE, OBRAZY NOSZĄ RÓŻAŃCE, MEDALIKI? Jestem człowiekiem, który widzi, czuje. Chcę więc mieć przed oczyma krzyż, obraz, abym mógł się skupić. Noszę różaniec, aby przesuwając paciorki mówić Zdrowaś Maryjo. Noszę medalik, krzyżyk na sercu aby pamiętać Kto jest moim Skarbem, bo gdzie jest Skarb mój, tam jest i serce moje. Przytulam więc często do serca mój krzyż, aby mówić Chrystusowi: Panie, Ty wszystko wiesz... PO CO MODLIĆ SIĘ W TŁUMIE? Bo Pan Jezus powiedział; "Kto mnie wyzna przed ludźmi, tego i ja wyznam przed Ojcem". Modlitwa publiczna jest moim wyznaniem wiary wobec Boga i ludzi. Modlę się tak, aby niewierzący się nawrócili, aby wątpiący się umocnili, aby się inni uczyli, a wierzący uwierzyli mocniej, bo "gdzie dwóch albo trzech gromadzi się w imię Boże, tam Bóg jest pośród nich". Dlatego są Kółka Różańcowe, dlatego ludzie gromadzą się na modlitwie w kościołach, chodzą w procesjach, pielgrzymkach. Niech te zdania pomogą Wam modlić się mądrze. Czytajcie sobie te myśli podczas Waszych miesięcznych spotkań różańcowych. Podajcie komuś do przeczytania, a w następnych "Różańcach" będziemy się zastanawiać nad treścią modlitw, które nazywamy pacierzem. KS. TYMOTEUSZ Tekst pochodzi z Miesiecznika Formacji Różańcowej "Różaniec" nr 13
koronka do boga rzeczy niemożliwych