Yeah, ye. [Refren] Zakochałem się, no i ona też się zakochała. Wszystko jest okej, poza tym, że dzieli nas jedna sprawa. Zakochałem się, myślałem, że będzie moją wybranką
To znaczy, jestem żonaty, więc się nad tym nie zastanawiam. I'm married, so I don't contemplate that type of thing. I mean. Jestem żonaty. I was married. Jestem żonaty przez 100 lat. I been married for 100 years. Jestem żonaty, czysty, mam miłość i oddanie mojego stada, a ty. I am married, purely, and I have the love and devotion of my
„W liceum i na studiach miałem takie powodzenie, że rodzice bali się, że za szybko będą robić mi wesele. Ale mnie to wtedy nie interesowało. Lata szybko minęły i te najfajniejsze kandydatki znalazły sobie w końcu innych facetów, a ja zupełnie dla siebie nieoczekiwanie wszedłem w wiek starego kawalera. A teraz zmarnowałem kolejną szansę”.
Zakochałem się w Beacie, ona też mnie kocha. I chcemy ze sobą spędzić resztę życia – wypaliłem, a potem zamknąłem oczy i skuliłem się w sobie, czekając na wybuch wściekłości i pretensji; lecz nic takiego nie nastąpiło. – Ale numer! Długo się znacie? – usłyszałem rozbawiony głos syna. Ostrożnie otworzyłem oczy.
Nigdy w życiu się jeszcze nie zakochałem i nie miałem sposobności by doświadczyć tego uczucia. Ja to rozgraniczam podobnie jak Candy14 gdyż kochałem, ale nigdy nie czułem się zakochany. Uważam, że jest to swego rodzaju upośledzenie osobowości i raczej mało prawdopodobne, że się kiedykolwiek zakocham.
Romans sprawił, że musiałam przenieść się do innej szkoły. Poza tym w mieście aż huczy o tym, co zrobiliśmy. Pani z piekarni, w której zazwyczaj robię zakupy, powiedziała ostatnio, że mnie nie obsłuży. Mam wyrzuty sumienia, bo tak naprawdę nie kochałam go”.
73590 wyświetleń. spankolot. 1 minutę temu. Mam 35 lat, żonę i trójkę dzieci 9 lat 5 lat i 2 lata. Zakochałem się w kobiecie 10 lat młodszej ode mnie. Oboje mamy zasady i dlatego nie
mtjgQVi. fot. Adobe Stock, merla Pracowaliśmy biurko w biurko przez trzy lata, zanim dostałem awans i własny gabinet. Jakoś tak wyszło, że zorganizowałem to przyjęcie urodzinowe, choć tak naprawdę zmobilizowały mnie do tego bardziej okoliczności niż własne chęci. Ale przyjaciele i koledzy bywają uparci przy podobnych okazjach. – Człowieku, tylko raz się ma czterdzieści lat! To nie są zwykle urodziny, to magiczna sprawa. Jakoś nie odczuwałem tej wspaniałej magii wejścia w ten wiek. Wiek jak wiek, właśnie przestałem zaliczać się do grupy trzydziestolatków, tak samo jak kiedyś przestałem być nastolatkiem i dwudziestolatkiem. Ale rzeczywiście zauważyłem, że ludzie do tej czterdziestki podchodzą jakoś wyjątkowo. Może to przez pamiętny serial z lat siedemdziesiątych? W każdym razie zjawiło się w moim niezbyt wielkim mieszkaniu dziesięć osób. Trochę mnie to przyjęcie kosztowało, ale naprawdę jakoś nie wypadało mi odmówić. Przyszły cztery pary, a konkretnie małżeństwa, oprócz nich Agnieszka i Andrzej, oboje podobnie jak ja po rozwodach. Zasiedliśmy przy stole, czy raczej stołach, bo musiałem przynieść i dostawić kuchenny, żeby się wszyscy jakoś zmieścili, chociaż i tak było dość ciasno. Siedziałem między Wandą, z którą znałem się od liceum i Agnieszką, z którą pracowałem biurko w biurko przez trzy lata, zanim dostałem awans i własny osobny gabinet. Muszę powiedzieć, że koleżanka z pracy zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Niby zawsze widziałem, że jest ładna, ale do firmy przychodziła w niezbyt wyzywających kostiumikach, zawsze skrojonych na tę samą modłę, z włosami upiętymi w kok. Pewnie o wiele bardziej bym się nią interesował, gdybym nie był wówczas żonaty. A tak po prostu lubiłem współpracownicę i patrzyłem na nią z przyjemnością. Była bardzo sympatyczna i skora do śmiechu. A kiedy się z kolei rozwiodłem, praktycznie od razu dostałem tego „kopniaka” w górę. Widywaliśmy się odtąd o wiele rzadziej, a nowe obowiązki sprawiały, że nie miałem zbyt wiele czasu na układanie sobie życia osobistego, przynajmniej przez jakiś czas. Niemniej kiedy zacząłem za namową Zbyszka i Marka kompletować listę gości, od razu pomyślałem o Agnieszce. Właściwie nie wiem czemu, jakoś tak odruchowo… Dopiero kiedy poszedłem do jej pokoju z zaproszeniem i zobaczyłem jej zdziwione, a zarazem jakby nieco rozbawione spojrzenie, zastanowiłem się, skąd się u mnie wziął ten odruch. Na szczęście Agnieszka zgodziła się od razu, nie musiałem odstawiać szopek i wymyślać tłumaczeń. Nie dość, że ładna, to jeszcze bardzo sensowna dziewczyna. A kiedy weszła do mieszkania, w pierwszej chwili prawie jej nie poznałem. Nie mogłem oderwać od niej wzroku Długa, dopasowana sukienka, spływająca do ziemi. Do tego włosy pięknie ułożone, część pukli ujęta z tyłu w coś, co się chyba nazywa hiszpańskim grzebieniem. W dodatku, kiedy stanęła pod światło, okazało się, że sukienka prześwituje na tyle, bym mógł dostrzec zgrabne nogi. Słowem, wyglądała rewelacyjnie. Na tyle, że Marek oderwał od niej wzrok dopiero, kiedy dostał kuksańca w bok od swojej żony, Malwiny. Kiedy tak siedziałem obok Agnieszki, zaczynały mnie dopadać myśli dwuznaczne. Chociaż… wcale nie takie dwuznaczne, lecz bardzo skonkretyzowane. Jak jednak zrobić coś, żeby zbliżyć się do koleżanki, z którą pracowałem długi czas blat w blat? Niezręcznie nagle zacząć prawić komplementy między jednym kęsem a drugim. Nie wiem, kto wpadł na pomysł, żeby zrobić miejsce do tańca. To się stało, kiedy wyszedłem do kuchni po świeżą dostawę alkoholu i żeby zestawić barszcz z palnika. Do pokoju ściągnęły mnie odgłosy szurania, a gdy stanąłem w drzwiach, zobaczyłem chłopaków przenoszących stoły pod ścianę. – Zrobimy szwedzki stół – powiedziała Agnieszka. – Chyba nie masz nic przeciwko? – A gdybym miał? – zaśmiałem się. – Przecież już pozamiatane. Witek zakręcił się przy sprzęcie muzycznym, po chwili z głośników popłynęły spokojne dźwięki. Poznałem tę płytę natychmiast – ulubiona składanka tak zwanych pościelówek mojej byłej żony. Nie puszczałem tej płyty, bo źle mi się kojarzyła, ale nie chciałem teraz protestować. Trudno się mówi. Tym bardziej że trzy pary już zaczęły leniwie pląsać, a Witek także zmierzał w stronę żony. Andrzej spojrzał pytająco na Agnieszkę, ale potrząsnęła głową. – Jubilat ma pierwszeństwo – powiedziała surowo, jednak z leciutkim uśmieszkiem. – O ile oczywiście reflektuje na taką partnerkę. Oczywiście, że reflektowałem! To było trochę dziwne uczucie trzymać w ramionach byłą współpracownicę, a obecną podwładną… Nie, nie trochę dziwne – bardzo dziwne! Podałem jej rękę klasycznie, włożyła prawą dłoń w moją lewą, położyła drugą rękę na moim ramieniu, a ja ująłem ją w talii. Jednak powolny numer nie nadawał się do takiego tańczenia. Jak powiedziałem, to były pościelówki. – Dajmy spokój ze sztywniactwem – mruknąłem i położyłem jej obie ręce na biodrach. Uśmiechnęła się tylko i otoczyła moją szyję ramionami. Wszyscy inni też tańczyli właśnie w ten sposób. Miejsca było dość mało, od czasu do czasu trącaliśmy się z innymi, ale nie zwracałem na to uwagi. Pierwszy raz widziałem oczy Agnieszki z tak bliska i dopiero teraz dostrzegłem, że nie są zwyczajnie orzechowe, jak mi się wydawało, ale zielone z brązowymi plamkami. I niesamowicie łagodne, głębokie. Śliczne. Odetchnąłem głęboko, czując przy tym upajający zapach perfum. – Kurczę, dziewczyno, ale ty jesteś ładna – powiedziałem, zanim zdążyłem pomyśleć. – A raczej piękna… Nie speszyła się. Powiem więcej, wyglądało na to, że oczekiwała czegoś podobnego. – No, no, jakież to zaskoczenie podobna uwaga po paru latach znajomości – zaśmiała się cicho. A potem, jakby dziękując za komplement, przywarła do mnie nieco mocniej. Pomyślałem, że gdyby nie ci wszyscy ludzie dookoła, za chwilę zdarzyłoby się coś nieplanowanego, ale bardzo przyjemnego. Starałem się nie myśleć o tym, co mogłoby być, skupiając się na tym, co jest, ale nie było to łatwe. Taniec skończył się, lecz nie puszczałem Agnieszki. Wiedziałem, że następny numer będzie równie nastrojowy. Po raz pierwszy byłem wdzięczny losowi, że moja eksmałżonka zapomniała płyty, a ja nie wyrzuciłem na śmietnik niechcianej pamiątki. Pary wymieniły się partnerami, Marek zrobił nawet ruch, jakby chciał podejść i zabrać mi partnerkę, ale znów dostał kuksańca w bok. Tym razem nie od żony, tylko od Witka. A ja nieco mocniej przytuliłem Agnieszkę. Nie protestowała. Spojrzała tylko na mnie i zobaczyłem w tych pięknych oczach rozbawienie. Życzliwe rozbawienie, a nie takie w rodzaju „robisz sobie płonne nadzieje, misiu, ale proszę, pobaw się, dopóki pozwalam”. Tak minął nam wieczór Oczywiście, nie tańczyliśmy przez cały czas, jedliśmy, piliśmy, wypadało poprosić także do tańca inne panie, ale kiedy tylko nadarzała się okazja, tańczyłem z Agnieszką. Czyli przez jakieś osiemdziesiąt procent czasu… Na dodatek płyta też leciała na okrągło, nikomu nie chciało jej się zmieniać. Po co, skoro wszystkim odpowiadała? A mnie w szczególności… Jednak wszystko, co dobre, musi się skończyć. Niedługo po północy goście zaczęli się zbierać. Najpierw ruszyła się pierwsza para, zaraz potem następne. „No to koniec tańczenia” – westchnąłem w duchu z rezygnacją. – Zaraz – Malwina zatrzymała się w przejściu do korytarza i wskazała na piętrzące się na stołach naczynia. – Przecież trzeba pomóc naszemu gospodarzowi to ogarnąć! Poznosić do kuchni, pozmywać… – Poradzę sobie – bąknąłem. – Zresztą, w kuchni nie ma wiele miejsca. Dwie osoby ledwie się mieszczą. Powolutku posprzątam. – Opiekunka już się niecierpliwi – powiedział Marek, patrząc w telefon. – Mieliśmy być godzinę temu. – Ale tak nie wypada… – zaprotestowała Malwina. – Ja pomogę Tomkowi – odezwała się nagle Agnieszka. – Rzeczywiście nie powinniśmy go tak zostawiać. – Mieliśmy cię odwieźć – przypomniał jej Marek. – Najwyżej wezmę taksówkę. Marek chciał coś jeszcze powiedzieć, ale wtedy Malwina pociągnęła go za rękaw. A potem uśmiechnęła się do mnie i zmrużyła lekko oko. – Poradzą sobie – powiedziała. – Przecież są dorośli. Na to „dorośli” postawiła wyraźny akcent. Po chwili zostaliśmy sami. Agnieszka rozejrzała się. – Masz jakiś fartuszek do kuchni? – spytała. – Zostało coś po żonie? Bo nie chciałabym sobie pobrudzić sukienki. Płyta znów zaczęła się odtwarzać od początku. Patrzyłem przez chwilę na Agnieszkę. Wyglądała chyba jeszcze bardziej zachwycająco niż po wejściu. Rozluźniona, włosy zupełnie rozpuszczone… – A może jeszcze zatańczymy? – zaproponowałem. – Nie masz dość? – zaśmiała się. – Nie – odparłem poważnie. – Obawiam się, że z tobą nigdy bym nie miał dość. – Komplemenciarz – znów się roześmiała. – Cóż, skoro tak bardzo chcesz… Teraz stało się to, o czym myślałem na samym początku. To znaczy tańczyliśmy przytuleni, ale nikogo poza nami nie było. Poza nami i nastrojową muzyką… Rano obudziło mnie delikatne potrząsanie za ramię. – Tomeczku, trzeba by chyba jednak trochę posprzątać… Otworzyłem oczy, spojrzałem na Agnieszkę. Opierała brodę na mojej piersi, jej włosy łaskotały. Wspomnienie tego, co działo się w nocy sprawiło, że chyba poczerwieniałem. A jednocześnie poczułem, że znów budzę się do życia i nabieram ochoty na powtórkę. – Zdążymy – mruknąłem. – Jest mi tak dobrze. Nie chcę, żeby to się skończyło i nie wypuszczę cię z łóżka przez najbliższe dziesięć lat. – Myślisz, że to, co zostało po wczorajszym z czasem dostanie nóg i samo łaskawie wyjdzie? – Myślę, że sprzątanie może jeszcze trochę zaczekać. A ja czekać nie dam rady. Przyciągnąłem ją do siebie, przywarłem do jej ust. Oddała pocałunek, ale zaraz odepchnęła mnie leciutko. – Nie wydaje ci się, że to może być dla mnie trochę krępujące wchodzić w romans z przełożonym? Roześmiałem się głośno. – A tak, rzeczywiście, jestem twoim przełożonym. Powinnaś zatem podporządkowywać się moim poleceniom, prawda? Proszę więc pozostać na miejscu, pani Agnieszko, i czekać na dalsze dyspozycje. Zaśmiała się, a potem przytuliła mocniej. – Nie myślałam, że kiedykolwiek wylądujemy razem w łóżku, panie starszy menedżerze. A pan? – Ja też – odparłem szczerze. – Aż do wczorajszego wieczora nie przychodziło mi to do głowy. Ale teraz nie potrafię sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego nigdy o tym nie pomyślałem. Było niesamowicie. Cudownie. – Mówisz więc, że nie chcesz, aby to się skończyło? – spytała przekornie. – Tak, właśnie. Nie chcę, żeby to się skończyło. Powinno trwać jak najdłużej. Od tamtej pory upłynęło już kilka miesięcy, a ja nadal nie chcę, żeby to się skończyło. I nie bardzo sobie wyobrażam, że kiedyś mógłbym tego zechcieć… Czytaj także:„Poszedłem na pogrzeb kolegi po to, żeby spotkać ukochaną z dawnych lat. Chciałem, by zostawiła dla mnie męża”„Przyjaciółka potrafiła mówić tylko o swoim dziecku. Nawet nie interesuje jej co u mnie, bo jestem bezdzietna”„Jestem wdowcem z dwójką dzieci, które wolałyby, żebym to ja umarł zamiast żony. Już nawet mieszkać wolą z teściową”
Dołącz do Forum Kobiet To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ... Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Posty [ 7 ] 1 2013-06-08 13:22:56 optymista1 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-06-08 Posty: 3 Temat: Chyba zakochałem się w koleżance z pracy,jestem żonatyProblem polega na tym że pracujemy ze sobą od roku,praca jest nie typowa bo na statku,widzimy się przez 3 w początku naszej znajomości były rozmowy które nas bardzo zbliżyły,spotkaliśmy się w realu czyli na lądzie ,ona mieszka w innym mieście ja w innym,i wylądowaliśmy razem w łóżku,seks był bardzo namiętny,nadmienię że z żona mam bardzo dobre relacje jesteśmy w wieku 40 lat 19 lat po ślubie od 23 jesteśmy ze sobą ,sex i wszystko jest jak najbardziej od jakiegoś czasu,moja znajoma ,zaczęła mnie unikać wiem że nie jest w żadnym związku wychowuje syna,i jak sama mówiła ,traktowaliśmy się jak dobrzy przyjaciele,ja jakoś wyszedłem po za te ramy ,teraz w pracy nie ma chęci ze mną rozmawiać choć wiedziała że mam żonę,nie jestem w stanie sobie poradzić tym wszystkim ,nie mówiłem jej że się w niej zakochałem,choć nie bardzo wiem jak się odkochać,pracujemy razem widujemy się często,w jakimś stopniu rozmawiamy ze sobą ale to już nie jest to,chce się odkochać ale nie wiem jak to zrobić.!!! 2 Odpowiedź przez syla135 2013-06-08 13:31:35 syla135 Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zarejestrowany: 2010-07-19 Posty: 1,974 Wiek: 26 Odp: Chyba zakochałem się w koleżance z pracy,jestem żonatyjesli chcesz sie odkochać to jej unikanie ciebie jest ci to trudne ale uważam ze powinniście ograniczyć swoje kontaktu tylko do spraw służbowych i tyle!chyba jesteś zauroczony a nie zakochany co nie zmienia faktu ze już dotarliście zadaleko!skończ z tym i tyle 3 Odpowiedź przez Milionek 2013-06-08 14:30:51 Milionek Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: Dekorator szkła ... Zarejestrowany: 2013-05-23 Posty: 3,088 Wiek: 40+ Odp: Chyba zakochałem się w koleżance z pracy,jestem żonaty Witam Jak widać coraz więcej jest takich żonaci mężczyzni,zakochują się w swoich koleżankach z tak się dzieje?Dlaczego ulegają pokusom... kurcze i zdradzie !!! No tak ,ona to nie aniołek,bo również świadomie wplątała się w że masz dobre relacje z żoną? a polazłeś do łóżka z koleżanką???To chyba coś nie tak jest.......... Nie umiałeś się opanować... Polsce zrobiło się jak w Ameryce... A koleżanka pewnie poszła po rozum do głowy,tylko że za pewnie się nie odzywa... ale cóż masz problem mi żony,że jej mąż okazał się ................ 4 Odpowiedź przez optymista1 2013-06-09 21:29:30 optymista1 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-06-08 Posty: 3 Odp: Chyba zakochałem się w koleżance z pracy,jestem żonatyTak wszystko,co tu piszecie jest prawda,tylko że unikanie jest dość trudne,myślę że jakoś wyjdę z tego wczoraj zjechałem ze statku na własna prośbę żeby nie komplikować sytuacji,zawsze uważałem siebie z rozsądnego człowieka i takim mnie widza współpracownicy i znajomi a tu bum ,zawsze służyłem radą innym,trzeb się zgłosić po poradę do specjalisty,mimo wszystko dziękuję za Wiem okazałem się..........=( 5 Odpowiedź przez Milionek 2013-06-10 01:04:44 Milionek Przyjaciółka Forum Nieaktywny Zawód: Dekorator szkła ... Zarejestrowany: 2013-05-23 Posty: 3,088 Wiek: 40+ Odp: Chyba zakochałem się w koleżance z pracy,jestem żonaty Witaj Optymisto Jak wiadomo łatwiej jest radzić,jeśli problem nie dotyczy popełnia błędy,ale ten jest ohydny i wstrętny zwłaszczadla żony. Dobrze dla Ciebie że masz wyrzuty sumienia,bo toznaczy że umiesz siebie ocenić................ co zrobiłeś mojemu byłemu mężowi nigdy nie nadaljest w związku z Kochanicą z tym dobrze,że po za granicamikraju. No i po drugie, za dużo złego zrobił .... Nie wiem czy powiedziałeś żonie...itd... ale to TwojaPrywatna sprawa... choć nie lekko przejść z takim "ciężarem"do ......hmm Cóż mogę Tobie Życzyć.......... 6 Odpowiedź przez optymista1 2013-06-10 08:01:31 optymista1 Niewinne początki Nieaktywny Zarejestrowany: 2013-06-08 Posty: 3 Odp: Chyba zakochałem się w koleżance z pracy,jestem żonaty Żonie nie powiedziałem,choć rozważam tą opcje ,z tym że nie chciałbym więcej jej ranić jest za dobrym człowiekiem,jeżeli popełniłem ten błąd może przejdę przez to sam,i niech pozostanie to moją tajemnicą,na pewno z czasem wymarzę to z pamięci,ale i tak idę po poradę do specjalisty i po wizycie podejmę Posty [ 7 ] Strony 1 Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź Zobacz popularne tematy : Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności © 2007-2021
Skip to content Įdomybės Reading 2 minViews by May 1, 2022 Nazywam się Adam Pawłowski . Mam 65 lat. Jestem żonaty, ale na starość zakochałem się w innej kobiecie. Moja żona ma 62 lata. Mamy dorosłego syna, który jest już żonaty i ma nawet dzieci. Po tym, jak nasz syn dorósł i ożenił się, zauważyłem, że moja żona i ja staliśmy się sobie zupełnie obcy. Kiedy przeszliśmy na emeryturę, chciałem, abyśmy kupili dom na wsi. Moja żona nie bardzo tego chciała. Ale namówiłem ją do tego. Wkrótce kupiliśmy ładny, mały domek. Latem przeprowadziliśmy się tam. Bardzo lubiłem mieszkać tam w lecie, ale mojej żonie nie podobało się na wsi. Lubiła leżeć na kanapie, czytać książki i oglądać telewizję. Stanowczo odmówiła mi pomocy w ogrodzie. Mówiła, że nie czuje się dobrze. Byłem zmuszony robić wszystko sam. Jesienią przeprowadziliśmy się z powrotem do miasta. Moja żona bardzo się z tego cieszyła. Ja nie i po tygodniu spakowałem swoje rzeczy i wróciłem na wieś. Po prostu czułem się tam lepiej. Moja żona została w mieście. Teraz widujemy się bardzo rzadko. Na wsi zakochałem się w pewnej kobiecie. Ma 60 lat. Na początku nie reagowała zbytnio na moje uczucia. Ale teraz układa nam się bardzo dobrze. Chcę się rozwieść z żoną, ale bardzo się boję, co na to nasz syn. Na razie mówię żonie, że wykonuję tam prace domowe. Ale spędzam też dużo czasu z kobietą, którą kocham. Moja żona jeszcze nic o tym nie wie. Nie mogę się jeszcze zdecydować, czy powiedzieć jej, że chcę się z nią rozwieść. Co powinienem zrobić, po prostu nie wiem. Żyłem z moją żoną przez 34 lata, ale teraz zakochałem się w innej kobiecie. Nie wiem, co mam teraz zrobić.
Odpowiedzi Jeśli możesz to pojedz do niej jeszcze na troche (do babci ; )) a jak nie to postaraj sie zapomniec ... to trudne . A na nieprzespane noce najlepszy jest miód z mlekiem . ; ) Viep odpowiedział(a) o 18:38 Kolego, mam podobną sytuację, tylko że z większą Ci tylko jedno, spróbuj zapomnieć, to będzie najlepsze w takim wypadku. blocked odpowiedział(a) o 07:52 No nie wiem bo ona o tym już wie nie wiem czy będzie chciała... :/ blocked odpowiedział(a) o 10:19 Nie obraz sie, ale to jest bardziej zauroczenie niz zakochanie. blocked odpowiedział(a) o 18:32 Ja już ten temat zakładałem 1 miech temu ale nikt nie odpisywał ja napisałem w sms co do niej czuję, a ona dla brata ciotecznego powiedziała, że w ogóle się nie znamy i nie zamierza do białegostoku (60km) jeździć... A mój brat powiedział wczoraj, że się o mnie dopytuję i nie wiem co robić... A do babci już na te wakacje nie pojadę tak wyszło... A miałem się z niąbliżej poznać... blocked odpowiedział(a) o 18:39 Ja się 2 tyg. temu pogodziłem z tym ale jak usłyszałem, że dopytuje sięo mnie pomyślałem, że może to jakaś szansa... I znowu nie moge o niej myśleć ostatnią noc myślałem tylko o niej... Zakochałeś sie w niej . Poproś kuzyna o nr tele do niej, przecież powinien ją znać. Zorganizujcie jeszcze jedno spotkanie np w kinie czy znowu na oglądaniu filmu. Sprubuj sie z nia bliżej zapoznać . POWODZENIA Uważasz, że ktoś się myli? lub
Zakochany w innej Rozpoczęte przez ~Paweł 74, 08 gru 2020 ~Tomek Napisane 08 grudnia 2021 - 22:11 Jak leki działają, to jesteś w miarę "ogarnięta". Ale bez...to jesteś chamska i wulgarna. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Paweł 74 ~Paweł 74 Napisane 08 grudnia 2021 - 22:30 Jak nie masz nic do powiedzenia,to nie trolluj tu. Chociaż zakochałem się w niewłaściwej kobiecie i adorowalem ja, to jednak nie zwariowałem. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Tomek ~Tomek Napisane 08 grudnia 2021 - 22:38 Ech, a Ty nadal nic nie rozumiesz... Przytulaski na dobranoc :D Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Paweł 74 ~Paweł 74 Napisane 09 grudnia 2021 - 13:05 Mon, jeśli jeszcze to czytasz, to wczoraj żona mi powiedziała,że gdyby fascynowała mnie jakaś znajoma kobieta, odrazu by to odkryła po moim zachowaniu. A jednak nie zna mnie, chociaż kilkanaście lat mieszkamy razem. Wątpię,żeby udawała,że nie wie. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Ona ~Ona Napisane 09 grudnia 2021 - 16:27 ~Paweł napisał:Nie brałem tego pod uwagę, ponieważ jestem żonaty. One są koleżankami. Zaproponowałbym Jej tym nie dla psa kiełbasa. To nie dla mnie dziewczyna. Mówisz o pewnie czeka na Nią Jej książę. Tak pisałem Jej kiedyś. Nigdy nie złożyłem Jej wprost żadnej oferty poza przyjaźnią. Jedyna opcja, gdyby się jakoś wydało i żona sama złożyłaby pozew i odeszła. Tylko wtedy odbiłoby się to na koleżance. Straciłaby dobrą opinię u szacunek. Dużo zła by się wyzwoliło. Czyli przeszkodą jest żona, która dodatkowo jest jej koleżanką. Czy koleżanka jest poza twoim zasięgiem, nie twój level. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Paweł 74 ~Paweł 74 Napisane 09 grudnia 2021 - 17:13 Tak to można ująć. Jest z wyższej półki. Nie jestem wariatem, zdaje sobie sprawę z beznadziejności sytuacji, ale umiałabym żyć z Nią w zdrowych przyjacielskich relacjach. Poza tym jest ostrożna po rozczarowaniu poprzednimi mężczyznami. Wykorzystali Jej słabość po rozwodzie. Po zdradzie męża była w psychicznym dołku , myślała,że są jeszcze szlachetni mężczyźni na świecie, niestety okazali się dupkami, którzy widzieli w Niej tylko obiekt seksualny. Jest ostrożna, boi się zaangażować w faceta. Chodzi Jej o to by zawsze nie być samotna . Mieć wsparcie, mieć z kim iść na spacer, pogadać wieczorem. Czułości też potrzebuje. Boi się kolejnego rozczarowania. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Paweł 74 ~Paweł 74 Napisane 09 grudnia 2021 - 17:37 Patrząc realnie, to co ja mógłbym Jej zaoferować? Nie jestem w Jej typie urody, mam żonę i nie jestem majętny. Oszczędności nie starczyłoby mi nawet nowe mieszkanie. Mieszkanie u Niej odpada, póki syn jest w domu, żaden facet z Nią nie zamieszka. Pozostaje wynajem. Ona o tym wie. Pozostaje mi najwyżej relacja przyjacielska. Jej potrzeby jest mężczyzna wrażliwy, opiekuńczy, w Jej typie, oczywiście wolny. Który zapewni Jej dach nad głową. Sama ma niewielkie oszczędności i stare auto, które ostatnio często nawala. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Mon ~Mon Napisane 10 grudnia 2021 - 17:36 ~Paweł napisał:Mon, jeśli jeszcze to czytasz, to wczoraj żona mi powiedziała,że gdyby fascynowała mnie jakaś znajoma kobieta, odrazu by to odkryła po moim zachowaniu. A jednak nie zna mnie, chociaż kilkanaście lat mieszkamy razem. Wątpię,żeby udawała,że nie wie. Paweł, czy Ty wierzysz w każde jej słowo? Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Paweł 74 ~Paweł 74 Napisane 10 grudnia 2021 - 20:19 Tak. Ufam żonie. Wierzę jej. Czemu miałbym nie wierzyć ? Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Mon ~Mon Napisane 12 grudnia 2021 - 11:57 Ona nie zna Ciebie, może Ty tez nie do końca znasz ją Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~oigugiupohoip ~oigugiupohoip Napisane 12 grudnia 2021 - 17:21 troll się reaktywował, tyle że obecnie pisze pod dwoma nickami: paweł i mon.... Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Mon ~Mon Napisane 12 grudnia 2021 - 17:23 ~oigugiupohoip napisał:troll się reaktywował, tyle że obecnie pisze pod dwoma nickami: paweł i mon.... Sam jesteś trolem, ty przebrzydły chomiku!! Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Mon ~Mon Napisane 12 grudnia 2021 - 22:59 A teraz jakiś debil podszywa się pod mój nick. Żenada… Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Paweł 74 ~Paweł 74 Napisane 13 grudnia 2021 - 08:28 Mon. Pode mnie też się tu podszywali. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Paweł 74 ~Paweł 74 Napisane 13 grudnia 2021 - 10:22 Mon, myślę,że żona jest zawsze lojalna wobec mnie, chociaż traktuje mnie protekcjonalnie, przyznała się mi do tego gdy spytałem. Twierdzi,że mnie bardzo dobrze zna. Od czterech miesięcy nie piszę do koleżanki Anioła. Myślę,że zdążyłem się w porę opamiętać. Wszystko, co robiłem przez półtora roku nie miało sensu. Do niczego nie doprowadziło. A mogło tylko przysporzyć wiele zła. Napiszę Jej gołe zwykle życzenia na święta, jeśli nie będzie okazji złożyć osobiście. W tym nie ma chyba nic złego, składam je różnym znajomym, żona tak samo. Zresztą w tym roku składałem kilka razy. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Tymek ~Tymek Napisane 14 grudnia 2021 - 12:59 popisz jeszcze coś baranie Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Żulia ~Żulia Napisane 15 grudnia 2021 - 17:38 Siedząc w komisji na egzaminach z nudów zaczęłam czytać ten wątek, dobrnęłam do 38 podstrony, nie wiem czy warto dalej czytać tę książkę, otworzyłam na ostatniej podstronie, z której niczego się nie dowiedziałam. Możesz mi streścić co się wydarzyło pomiędzy lutym 2020 a grudniem 2021? Jak się skończyła ta historia? O ile się skończyła(?) Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Paweł 74 ~Paweł 74 Napisane 15 grudnia 2021 - 18:17 Pytasz na serio? Bo już przyzwyczaiłem się tu do drwin i ironii? Są tu trolle, którzy zmieniają Nicki. Sorry. Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~✟otis✟ ~✟otis✟ Napisane 15 grudnia 2021 - 18:35 @Paweł Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie ~Żulia ~Żulia Napisane 15 grudnia 2021 - 18:52 Pytam czy coś się zmieniło przez te ostatnie 10 miesięcy, czy coś się posunęło do przodu, czy coś się rozstrzygnęło? Bo nie wiem czy mam tracić czas na czytanie, to jednak grubsze niż "Krzyżacy" się okazuje... Udostępnij | Dodaj wpis | Cytuj | Link bezpośredni | Zgłoś naruszenie » odpowiedz » do góry
jestem żonaty mam 44 lata zakochałem się w innej